Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
151 postów 1178 komentarzy

Seawolf- Dziennik Pokładowy

Seawolf - Blog archiwalny, Tomasz "Seawolf" Mierzwiński zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 1 maja 2013 w Gdyni. [*] Dziennik Pokładowy Seawolfa, kapitana , oszołoma, jaskiniowgo antykomucha

Misja Schetyny, czyli układ wrocławski?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Właśnie obejrzałem sobie niezwykły wywiad Brauna - o układzie wrocławskim i o tajemniczej postaci pana marszałka Schetyny. O zaufanych oficerach Stasi i jednocześnie producentach programu „Ojczyzna Polszczyzna”, czy szefie policji wrocławskiej. O przedziwnym i godnym podziwu zagłębiu bohaterów we Wrocławiu, które to zagłębie zasila struktury państwowe i partyjne przez dziesięciolecia…

Wszystko zaczęło się od wypadku, jakich wiele. Ot, pewnego dnia w 1986 we Wrocławiu pewna Łada walnęła w pewien autobus. Nic niezwykłego, tyle, że w samochodzie zginęli dwaj ludzie, którzy nie powinni się spotkać w jednym samochodzie w żaden sposób i nigdy. Otóż byli tam jeden z przywódców wrocławskiej konspiry, członek zarządu Solidarności, prawa ręka Frasyniuka i wiceszef miejscowego SB, pułkownik. I tu się zaczyna fascynująca opowieść, rodem z Jamesa Bonda i tożsamości Bourna. Najlepiej samemu popatrzeć, bo warto, co ja będę to streszczał.

Opowieść zawiła i prosta jednocześnie. Opowieść, która stawia włosy na głowie wpędza w przygnębienie i bezradność. Opowieść fascynująca, ale jedynie teoretycznie, bo nikt się tym nie zainteresował przez dziesieciolecia. Te wszystkie opracowania, biografie, bibliografie, cuda niewida, a tu taka cisza….I tu jest właśnie najbardziej fascynująca część tej historii, tak, jak najbardziej niezwykła i fascynująca część historii rodziny naszej First Lady, oby żyła wiecznie, zarówno ona sama, jak i jej rodzina, rozgałęziona ubecka dynastia, jest właśnie taka, ze została tak doskonale ukryta przed ciekawskimi, że nawet nikomu, z ONYCH i z NASZYCH nie przyszło, w dobrze pojętym interesie, nawet zapytać. Nawet chrząknąć znacząco. Nawet popatrzeć znacząco w sufit, lub z zakłopotaniem z podłogę. Nic.

I podobnie jest z biografią Grzegorza Schetyny, człowieka, pod wieloma względami niezwykle skromnego, o biografii fascynującej, ale prawie w ogóle nieznanej. Człowieka, zdawałoby się, niemedialnego, ale niesłychanie wpływowego. Braun punktuje kilka faktów, które same w sobie, zwłaszcza osobno, nie są wcale jakieś niezwykłe, niewytłumaczalne, ale są niezwykłe właśnie poprzez to, że ich nie ma w obiegu, że ani pan Schetyna ich nie wspomina, ani nikt o nie nie pyta, na zasadzie, „ zaraz, zaraz, ale, jak to właściwie było, bo coś tu jedno do drugiego nie pasuje”.

I tu mam problem. Bo ja już mam tak urządzone, że, jak cos się w taki doskonały sposób utajni i nikogo nie interesuje tak dokładnie, ze naprawdę zapada jakaś aksamitna zasłona, tak szczelna, że nikt nic nie wie i tak delikatna, że jej samej nie widać, to znaczy, ze ta zasłona nie zapada przypadkiem, zapada, bo ma zapasć. Nikt nie pyta, bo ma nie pytać. A jak pyta, to na swoje ryzyko, całkiem realne.

Co można powiedzieć? Nie ma tam żelaznych dowodów, ale poszlaki są tak przekonywujące, przynajmniej dla mnie, ze nie będę w stanie spojrzeć na Schetynę, a szerzej na ludzi z nim związanych w taki, czy inny sposób inaczej, niż szacując, jaką dopuszczalną siłę zrywająca powinien mieć krawat opasujący jego szyję i jakiej grubości gałąź powinna być uwiązana na drugim końcu. Oczywiście, rozważanie czysto teoretyczne, bowiem czasy, w których szpiegów i zdrajców karano stryczkiem, minęły już dawno, a, szczerze mówiąc w ogóle się ich w żaden sposób nie każe, jedynie wymienia pomiędzy państwami, jak znaczki pocztowe, albo robi się ich premierami i prezydentami. Nawet infamia ich nie czeka, ot, na przykład pan premier Minim, dzięki temu, że się, jeśli to, co czytałem jest prawdą, w odpowiednim momencie przewerbował z wywiadu sowieckiego do amerykańskiego chodzi sobie nie tylko po ulicach, ale i po studiach i redakcjach, robiąc za moralny i każdy inny autorytet. Ot, po prostu dzięki swej przytomności umysłu trafił do zbioru zastrzeżonego, całe wytłumaczenie. A jak dostojnie wygląda w studiu! A jak surowo mówi o wstydzie, o konieczności odejścia zhańbionych polityków!

Nawiasem mówiąc, gdy spadł jego śmigłowiec, niedwuznacznie sugerował on, że nie był to bynajmniej przypadek, ale jakoś nie spotkało się to z reakcję znaną z zeszłego roku, gdzie takie teorie budzą niewypowiedziane rozbawienie i politowanie salonowo- rządowych autorytetów i satyryków. Nie pamiętam, żeby Grabowski mówił wtedy o sołdacie z magnesem, a Skiba, żeby przyznał mu tytuł Kretyna Roku. No, ale oczywiście, niby dlaczego mieliby to robić, przede wszystkim, kto by za to zapłacił i kto by dawał za to nagrody i pieniądze.

A Pan premier Olin- czy mu spadł włos z głowy? No, owszem, spadł i to niejeden, to nie jest dobry przykład, ale spadł w sposób całkowicie naturalny i nie sprowokowany żadnymi zewnętrznymi okolicznościami. A ile takich okazji do spadnięcia choć jednego włosa było w jego długim i barwnym życiu- bo to i Olin i Ałganow i przeszkolenie w charakterze dywersanta ( swoja drogą, już widzę owego superszpiega, jak zakopuje ukradkiem swój spadochron na jakiejś duńskiej polanie, kto wie, może i na tym samym campingu, pod Legolandem, gdzie spędzałem swoje wakacje z dzieciakami parę lat temu, po czym udaje się w stronę najbliższego lotniska, lub ropociągu; Sowieci z takimi dywersantami tej wojny nie mieli prawa wygrać,no, ale to temat na inny felieton. Jak się przyjmował, przysiegał i szkolił, jeszcze był gibki, potem brzusio urósł, ale zaufanie towarzyszy nie zmalało, a może i jeszcze wzrosło, proporcjonalnie do brzuszka). I co? I nic. Jedynie sobie zaskuczał żałośnie swego czasu „Dlaczego ja???” No, bo i słusznie, mało było takich, jak on? A akurat jego musiało trafić, jak kozła ofiarnego.

Ale to taka dygresja, ilustracja całkowitej bezkarności współczesnych szpiegów, którym nie grozi żadna śmierć, nawet cywilna, czy biznesowa, nie mówiąc o tej staromodnej, prawdziwej.Gdyby ktoś w ich obecności wspomniał o infamii, patrzeli by na niego z rozbawieniem, a i z zaciekawieniem, co to za śmieszne słowo, trzeba sprawdzić w Wikipedii, czy to jakaś infekcja skórna, czy cóś. No i przykład, że szpiedzy i agenci zajmują najwyższe stanowiska państwowe wręcz, jako reguła, a nie wyjątek. Ani oni sami nie poczytują sobie tego za ujmę, ani otoczeniu to nie przeszkadza. A już sąsiadom, to z cała pewnością w ogóle nie, przeciwnie, bardzo sobie chwalą przełom i znakomita atmosferę.

A najśmieszniejsze jest przy tym to, ze Braunowi nikt nie zabrania mówić, ot co najwyżej jakiś proces o pobicie 5 policjantów od czasu, do czasu się zdarzy. A tak poza tym, niech sobie gada. Kogo to obchodzi.

P.S. Zachecam do przeczytania felietonu "W druga mańke", ktory jakos przemknal nie zauwazony, a szkoda.

http://seawolf.nowyekran.net/

http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/

http://niezalezna.pl/users/seawolf/

http://seawolf.salon24.pl/

 

KOMENTARZE

  • @autor
    off topic: wróciłeś na s24 ? :)
  • @pomidorowa
    off topic, w pewnym sensie, teraz wklejam tam teksty z Ekranu z 3 dniowym opoznieniem, wiec i tak i nie. Jednak kilkaset osob czyta mnie tylko tam, albo zaglada, jako odswiezenie. Na klikalnosc na Ekranie to nie wplywa, a zawsze kilkaset czytelnikow wiecej. Po to piszemy, nie?
  • @seawolf
    "Hipoteza badawcza" Pana Brauna jest niesłychanie przekonywująca. Jest logiczna, choć siłą rzeczy opiera głównie na poszlakach i przesłankach, twardych dowodów praktycznie nie ma, bo i być nie może - twarde dowody zazwyczaj lądują w piachu na głębokości kilku metrów, a jak mają więcej szczęścia, to w zakładach dla umysłowo chorych.
    Mam nadzieję, że dzięki ujawnieniu tej "hipotezy" nie dojdzie do sprytnej podmianki na szczytach władz wśród jaśnie nam panujących.
    Pozdrawiam
  • @ander
    Kto nie wie, ten spi w poduchach, kto wie, tego wioda w lancuchach, stare powiedzenie....
  • A najśmieszniejsze,
    czy może najsmutniejsze jest to, że Braun o tym już od dawna mówi - ale....temat widocznie nieciekawy.
  • @Seawolf
    Oglądałem te "Rozmowy niedokończone" w TV Trwam, kontynuowane w RM.
    Mocna rzecz. Talent Pana Grzegorza w posługiwaniu się słowem nietuzinkowa, jak i wiedza i umiejętności analityczne.

    pozdrawiam
  • @grazss
    To jest wlasnie niezwykle- nie ma cenzury, pisz, mow, rob filmy, prosze bardzo. po prostu przemnkniesz pomiedzy setka podobnych i tyle. Ale w tym juz nasza glowa, zeby o tym mowic i nie dac zapomniec....
  • @kokos26
    Mozna rzecz, zelazna logika... To trzeba drazyc, bo sprawa jest ARCYWAZNA!
  • Na układy nie ma rady
    Oczywiście że włos się jeży po wysłuchaniu G Brauna Ciekaw jestem kiedy i od kogo dowiemy się o np. Układzie Gdańskim Z całą pewnością on istniał i pewnie ma on miejsce do tej pory Może subtelniej on funkcjonuje ale patrząc po zachwytach i ukłonach w stronę gości za zach granicy przez obecnego prezydenta miasta wygląda czasami żałośnie Swego czasu gdy jeszcze żył Nikodem Skotarczak był takim łącznikiem pewnych grup interesów czy ludzi począwszy od komendanta milicji czołowych kacyków środowisk prawniczych aż po kler
  • @C.v.I.
    NIech Pan pisze! Im wiecej na tan temat, tym lepiej! Nie wolno tego zamilczec...

    Pozdrawiam!
  • sąd
    A ja jestem bardzo ciekaw jaki zapadnie wyrok na jutrzejszej rozprawie odwoławczej pana Brauna i czy znów rozprawa ta zostanie utajniona.
  • @Seawolf
    ":..ilustracja całkowitej bezkarności współczesnych szpiegów, którym nie grozi żadna śmierć, nawet cywilna, czy biznesowa, nie mówiąc o tej staromodnej, prawdziwej..."

    Za wyniesienie kilku teczek ze sztabu (chyba Armii Poznań) i próbę sprzedania ich Niemcom w Gdańsku niedoszły - bo bez zastanowienia odrzucony przez Abwehrę jako prowokator, i dostarczony z ukłonami polskim władzom wojskowym - szpieg został przesłuchany jeszcze raz, i rozstrzelany na Westerplatte.

    Za II RP nie mieściło się w głowie wyjadaczom z Abwehry że któryś z Polaków mógłby zdradzić... poczuli się testowani (szpieg był prawdziwy, wyniesione teczki też) więc odstawili "pana przynętę" tam, skąd przyszedł. Salwa z mauzerów położyła kres jego dalszemu szpiegowaniu. BND dowiedział się dopiero bodaj w 1976 roku, że odstawili do dwójki prawdziwego szpiega.
  • Dlaczego dopiero teraz ocknęli się różni publicyści
    a nie przed wyborami prezydenckimi? Czy liczyli, że tą wiedzą będzie można ich szantażować? Przecież bylo 20 lat czasu na te publikacje. Dlaczego teraz? Zeby pognebic narod i pokazac jak smakuje musztarda po obiedzie?
  • @jokita62
    Myślę, że układ gdański częściowo przeniósł się do Warszawy, ale niech Pan spróbuje się przyjrzeć niektórym zadziwiającym karierom ludzi gdańskiej Solidarności - np. pana Jacka Merkla.
    Pozdrawiam
  • @ander
    no Bielecki Lewandowski Lis zresztą nie tylko oni to tylko czubek góry lodowej Krauze cały biznes obecny Swego czasu był taki Leksztoń coś tam próbował się powiesić pod Bolka Chyba coś za mało dał Wachowskiemu i do dealu nie doszło Niemniej cała "Topolówka" czy "ekonomik sopocki" uniwerek wypłynął w W-wce Shaza (Jola Kwaśniewska) na czele Kwaśniewski tez
  • Mnie zaciekawil "szczsegol"
    jak Schetyna z dzialacza NZS dostal sie do kregow nowobogackich i zostal wlascicielem wojskowego klubu Slask Wroclaw (koszykowka).

    Golym okiem widac ustawke. I nikt tego goscia przeswietlic nie umie ?
    Nie ma silnych na niego choc zamieszany w rozne afery a bilingi nie do sprawdzenia.
  • @Seawolf
    Dobrze że to napisałeś i dobrze że "wisi" na jedynce
    Sam miałem zamiar coś napisać na ten temat.
    Smutnym jest to ,że duża cześć polskiego społeczeństwa nie ma zielonego pojęcia o polityce zarówno "światowej" jak i o polskiej.
  • Seawolf
    jak słuchałem pana Grzegorza Brauna to mnie zmroziło
    trzeba o tym jak najwięcej pisać
    kiedy upadnie ta barbarzyńska zgraja
  • @jokita62
    Widzę, że nie muszę Panu podsuwać nazwisk. Pan z prokomu to był typowy przypadek: wyjazd za granicę, jakieś interesy (jakie??), powrót do kraju z grubszą gotówką i start gotowy...
    No i apolityczny, prawda? Przecież go nie było w kraju ;)
    Pan Schetyna to chyba jednak inna liga, tak mi się wydaje, choć zadziwiająca zbieżność zainteresowań - koszykówka...
    Pozdrawiam
  • @ander
    a pemietam jak tylko biuro paszportowe prowadził w polnordzie Czekało się na visę 3-6 m-cy oficjalnie a u niego do miesiąca Dziwne!!! A taki młody był - wtedy
  • @ander
    Pewnie zadania do wykonania im ktoś przydzielł i miejsce w szeregu Jeszcze Karauze tez moze nas zaskoczyć
  • @ander
    Jeszcze jedno Przecież cały półwysep helski mają już wykupiony Sopot wcześniej załatwili Dlaczego miasto tak restaurowane? Nawet Donek za cienki się okazał by usadzić bo zdawał sobie sprawe Karnowskiego
  • Kochani
    Dlaczego takie programy "mroza"? Przeciez kazdy mial w gronie znajomych kogos, kto gdzies tam chodzil, cos tam mowil, kiedy trzeba bylo umial sie ustawic i sobie pewne sprawy zalatwic. Uklady byly i sa w kazdym Grajdolku. Od wtedy do dzis. I dlatego "spoleczenstwo" glosuje, jak glosuje, czyta i oglada to, co oglada i mowi, co mowi. Nie wywlecze sie w koncu wszystkiego spoza tych kurtyn - nic nie bedzie. Znaczy, bedzie to samo.
  • @witoldlisek15
    Rzeczpospolita - Bronisław Wildstein: Sprawa Grzegorza Brauna
    youtube: proces Grzegorza Brauna cz.1
    youtube: proces Grzegorza Brauna cz.2
    youtube: proces Grzegorza Brauna cz.3
    TVN Uwaga: Kiedy policjanci i strażnicy miejscy łamią prawo?
    Dziennik: Na kolana, psie! Policja skarży reklamę
  • widze, ze tej notki nie wkleiles w jankesowce..moze cenzura?
    robi sie coraz ciekawiej, w kazdym razie wyraznie widac zarys kondominum sowiecko-niemieckie, wlosy staja deba
  • ciekawe ale tylko ciekawe
    interesująco mówi Braun - ale to w zasadzie tyle, dużo sugeruje, mało ma jednak "na ręku" - mówiąc terminologią karcianą.
    We wrocławiu wszyscy wiedzą - mniej więcej - o karierze Schetyny, co nie znaczy, że nie jest ona tajemnicza. Jest aż do bólu - mimo wszystko jednak, posądzanie o "agenturalność" to krok za dużo - moim zdaniem.
  • dopuszczalna siła zrywająca :-)
    to juz chyba cos nie tak, maz mowi, ze nawet bardzo nie tak: nie chodze spac bez Seawolfa :-)
  • @ander: "wyjazd za granicę, jakieś interesy (jakie??), powrót do kraju z grubszą gotówką i start gotowy..."
    Pracował u Turka w Hamburgu, który oficjalnie handlował skórzanymi kurtkami i futrami. Od tego nie zostaje się milionerem.
  • @castillon
    proszę mi wierzyć, że nie śnię. i zdaję sobie sprawę jaka może być rzeczywistość.
    To, że jakoby są jakieś dokumenty na Schetynę - to jeszcze za mało by go nazywać agentem. CO - powtarzam - nie znaczy, że jego biografii nie należy się uważnie przyglądać.
    Nie robią tego mainstreamowe media - tu zgoda z Braunem.
    Ogólnie uważam, że mówi ciekawie. Ja bym się jednak do tak dalekich stwierdzeń nie posuwał. i tyle.
  • @Alpha-Alpha
    Przecież o to mi chodziło - nie z pracy swojej miał miliony - ale za to jaką zgrabną legendę. W swoich komentarzach staram się nie przekroczyć wielkości wpisu, który komentuję ;)
    Pozdrawiam
  • Wilku :)
    Bardzo mnie siem podoba ten ekranik:-) taki fajny klimat i notki jakich sie spodziewałem, i w formie jaka mi odpowiada....
    A w temacie notki, to napiszę tylko, że zawleczki mi się z granatów poupychanych po kieszeniach wysuwają...
    pzd
  • @castillon
    no właśnie - ponieważ jest to niewykonalne, możemy jedynie dyskutować o cieniach, mirażach, wrażeniach, hipotezach.
    To coś na obecnym etapie jest nieweryfikowalne, co nie znaczy, że nie należy zadawać pytań.
  • @marcin jerzy moneta
    Na agentów nigdy i nigdzie nie ma dokumentów (Bo jakie? i skąd?) Na zwyklych donosicieli TW owszem
  • @marcin jerzy moneta
    a Ty nie jesteś moomnitrolem z s24?
  • Naród ich wybrał
    Uświadomiłam sobie, że właściwie nie różnimy się od Rosji, którą rządzi KGB-FSB. Właściwie to obecni wybrańcy narodu tylko domykają z dawna przygotowany powrót w objęcia wielkiego brata. Dla przypomnienia - a to tylko maleńka cząstka układu:
    http://www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/Lista_Nizienskiego_tyg-GLOS.htm
  • @All
    Ja jednak nie jestem przekonana co do wszystkich tez Grzegorza Brauna. Polemizuję z nimi w mojej notce w Blogmediach24: http://blogmedia24.pl/node/45396 .
  • @elig
    Ja tez nie do wszystkich, ale do niektorych tak. Jakby Braun wiedzial wszystko i zawsze mial racje, bylby potworem. Albo robil wielka kase na przepowiadaniu zdarzen.
  • @marcin jerzy moneta
    Nie zgadzam sie, pytania nalezy zadawac zawsze. czsem brak takich pytan, powiedzialbym, brak UPORCZYWY jest najlepszym dodwodem, ze cos jest na rzeczy.
  • @jokita62
    Dokladnie, rzucaja nam na pozarcie zwyklych TW, zlamanych, albo w ogole nie zdajacych sobie z niczego sprawy, prawdziwi lajdacy sa w ukryciu przez dziesieciolecia.
  • @Japa
    Mnie tez..
  • @Kasia
    Droga Kasiu, a maz cwiczy jakies sporty obronne? To zaczyna byc niebezpieczne ;-))
  • @wawa
    Nie, po pierwsze salon padl i nie moge w ogole go otworzyc. Po drugie, bedzie na salonie, jak wkleje poprzednie notki w kolejce, mam "obsuwke" 3 dniowa, a teraz, to juz wieksza.
  • @zegarmistrz swiatla
    Podobnie, jak Frasyniuk, ktory byl kierowca, a z podziemia wyjechal 100 TIRami.
  • @Seawolf
    Ten filmik co pan wkleił to jakaś konspira ? Przecież mamy wolną Polskę
  • @Seawolf
    pytania należy zadawać - ale forumłowanie tak dalekich wniosków jak robi to Braun to przesada i tyle.
  • @jokita62
    trolem to może ty jesteś - nie obrażaj mnie
  • SPROSTOWANIE DO WYPOWEDZI p. BRAUNA
    Tu znajduje się sprostowanie do wypowiedzi p. Brauna dotyczące Edwarda majko i Anatola Pierścionka.

    http://dlugodystansowiec.salon24.pl/
  • @usuń
    Nie moge wejsc na salon ostatnio, co tam bylo?
  • @Seawolf
    Też nie mogłam. System im zaatakowali czy coś takiego. Ma Pan namiary na Brauna? Chciałabym się z nim skontaktować.
    długodystansowiec
  • @usuń
    Ciekawe. Pierścionek szycha SB na Wrocław chleje wódę służbowo z panem alkoholikiem Majko. Nie wierzę.
    A może Majko rozpracowywał SB jako tajny agent Solidarności. Też nie wierzę.
  • @usuń
    Jak Pan dalej nie może wejść to mogę podłączyć cały tekst jako komentarz. Nie chciałabym jednak zawalać Pańskiego blogu całym wpisem jakkolwiek uważam to sprostowanie za ważne. Byłam bowiem świadkiem wypadku, o którym mówi p. Braun i dobrze znałam Majko jak i całą sytuację z nim związaną.
  • Seawolf
    Najciekawsze w wypowiedzi Brauna jest wspomnienie roku 1986r jako czasu kiedy esbecja zaczęła przygotowania do oddania władzy. Warto przypomnieć że Gorbaczow został I sekretarzem w 1985r i od razu dano sygnał do zmian.
    Druga sprawa dotyczy agentury i niszczenia akt. Myślę że SB rozpoczęła w latach osiemdziesiątych tworzenie nowej sieci agenturalnej przeznaczonej na czasy III RP.
  • @usuń
    Ano nie moge, problem albo wcaz na salonie, albo z mojej strony mam jakiegos firewalla. Prosze wkleic, zreszta, prosze napisac , co Pan/Pani wie na ten temat za swojej strony, bedzie to dla mnie bardzo cenne poznac wszystkie strony tej opowiesci. Na pewno zamieszcze u siebie.
  • @BGM-109
    Przygotowania zaczely sie na dlugo przed 89 rokiem. I wlasciwie w calym bloku sowieckim.
  • @Nida
    Ano mamy, prosze bardzo, kto chce, moze sobie obejrzec na You Tube, miedzy milionem innych. Na tym polega wspolczesna canzura i kontrola informacji, wszystko jest, tylko nikt o tym nie wie, bo mainstream o tym po prostu nie wspomina. Ale od tego my jestesmy, zeby o tym mowic i pokazywac, gdie to jest dostepne.
  • @Seawolf
    Jeszcze do "usunia" , prosze opisac, jak to bylo, chetnie napisze P.S. na wszystkich swoich blogach. Co prawda, sam wypadek jest tylko poczatkiem opowiesci, ale waznym. Zreszta, sam wypadek nie jest tu najwazniejszy, tylko tajemnicze milczenie przez 20 lat.
  • @BGM-109
    Same ewentuaslne kontakty, to nic wielkiego, i Kuron negosjowal, i Walesa, wiadomo, to jest OK, przeciez Okragly Stol to wlasnie nic innego, tylko to samo robione oficjalnie. Ale w takim razie dlaczego to taka tajemnica? To mnie nurtuje. Dlaczego ja o tym nie wiedzialem przez ponad 20 lat? A wiem na ten temat duzo?
  • @marcin jerzy moneta
    Moze i przesada, ale chetnie uslyszalbym inne wersje i odpowiedzi na pytania, a nie znam ich , mimo, ze uplynelo ponad 20 lat. To troche dziwne.
  • @Seawolf
    O „układzie wrocławskim” dowiedziałam się też z nE. Słuchałam tej opowieści z wielkim przerażeniem. Przerażeniem, bo jak udało się ukryć przed społeczeństwem takie fakty to, co jeszcze jest do odkrycia?
    Pozwoli Pan, że tu odpowiem na Pański wpis u mnie? Internet jednak zbliża ludzi. Nawet z Afryki Południowej do Polski nie jest tak daleko;). Potrzebę rozmowy z jak największą liczbą Polaków, kiedy przebywa się z daleka od Ojczyzny, rozumem doskonale. Nie wywoływałam Pana do tablicy, gdzieżbym śmiała? Autora z taką wiedzą, tak pięknym językiem i stylem? :)Zwłaszcza, że czyni Pan w publikacjach w tę stronę, która mi się podoba. Dyskusji w tej sprawie było sporo, więc temat wart był dyskusji i z tego się cieszę. Pozdrawiam serdecznie:)
  • @Seawolf
    Całość jest na moim blogu pod adresem, który już podałam.
    http://dlugodystansowiec.salon24.pl/

    Nigdy o tym nie pisałam, gdyż sprawa Edwarda Majki nigdzie się nie pojawiała i nie postawiła mnie w sytuacji pisania sprostowania. Nie było mnie w Polsce przez ponad 20 lat i nie pisałam historii "S" i zawodowo historią Solidarności bowiem się nie zajmuję. Od kiedy po powrocie z emigracji zaczęłam pisać na S24 i zauważyłam w jaki sposób jest ukazywana historia "S" zamieściłam parę wpisów dotyczących tej części historii, w której brałam udział lub byłam świadkiem. Zapewniam Pana, że bardzo wielu ludzi powiązanych z "S" nie pisze swoich wspomnień a historycy do nich nie docierają. Ta historia nie jest udokumentowana. P. Braun, w kontekście swojej wypowiedzi poruszył wątek E. Majki. Ponieważ znałam historię uważałam za stosowne o tym napisać.

    Pozdrawiam
    długodystansowiec
  • @Seawolf
    "Ano nie moge, problem albo wcaz na salonie, albo z mojej strony mam jakiegos firewalla. Prosze wkleic, zreszta, prosze napisac , co Pan/Pani wie na ten temat za swojej strony, bedzie to dla mnie bardzo cenne poznac wszystkie strony tej opowiesci. Na pewno zamieszcze u siebie"
    OK, wklejam:
    Jak się okazuje life is stranger then fiction.

    Dzisiaj rano wysłuchałam wypowiedzi Grzegorza Brauna
    Link do jego wypowiedzi został mi przesłany już kilka dni temu ale jakoś nie mogłam się zmobilizować aby go otworzyć.

    Jakkolwiek zgadzam się z generalną tezą jego wypowiedzi jednak zmuszona jestem ją sprostować. Sprawa dotyczy wypadku samochodowego, w którym zginęli Edward Majko, w początkowym okresie członek Zarządu Regionu Dolnego Śląska, i Anatol Pierścionek, szef V Oddziału do zwalczania podziemia. Otóż byłam bezpośrednim i zupełnie przypadkowym świadkiem tego wypadku, świadkiem, którego p. Braun poszukiwał ale nie potrafił znaleźć. Jechałam wtedy (wrzesień 1986 r.) ul. Legnicką do domu samochodem, w którym miałam bibułę. Mieszkałam na Krzykach na ulicy Kwiskiej, bocznej Legnickiej, bardzo blisko miejsca wypadku. Na Kwiskiej również mieszkał wtedy Władysław Frasyniuk. Przede mną jechały jakieś dwa lub trzy samochody, dokładnie już w tej chwili nie pamiętam. Na moich oczach doszło do zderzenia osobowego samochodu, łady, z jadącym na przeciwko autobusem. Również przypadkowo w samochodzie jadącym przede mną lub za mną (tego już też nie pamiętam gdyż już sporo czasu minęło) jechał ks. Edward Dzik z nowo-budującej się na Krzykach parafii. Znałam bardzo dobrze ks. Dzika jako, że bardzo sprzyjał Solidarności i głosił patriotyczne kazania (za co nawiasem mówiąc został potem przeniesiony i sprawował funkcję kapelana Domu Księży Emerytów we Wrocławiu).

    Nie miałam żadnej wątpliwości, że był to wypadek. Kierowca łady najwyraźniej stracił panowanie nad kierownicą. Trochę trwało zanim przyjechała milicja. Nie znałam z wyglądu Anatola Pierścionka wiec nie wiedziałam początkowo kim był kierowca łady. Dowiedziałam się dopiero następnego dnia. Znałam natomiast bardzo dobrze Edwarda Majka ale o tym później. Rozmawiam na miejscu wypadku z ks. Edwardem Dzikiem (obecnie proboszcz w parafii św. Antoniego z Padwy w Pieszycach). Wydawało się, że dwie osoby w ładzie albo są bardzo ciężko ranne albo już nie żyją. Ks. Dzik podszedł i udzielił obojgu ostatniego sakramentu. Ponad wszelką wątpliwość oboje byli, mówiąc delikatnie pod wpływem alkoholu, który było od nich czuć. Mając bibułę w samochodzie aby nie zostać złapaną odjechałam zanim przyjechała milicja. Ks. Dzik i inni świadkowie wypadku zostali dłużej. Następnego dnia informację o tym czego byłam świadkiem przekazałam swoimi kanałami do Kornela Morawieckiego. Nie wiem kiedy ta informacja do niego dotarła.

    Pan Grzegorz Braun nie ma racji co do oceny roli Edwarda Majki. Frasyniuk mówi prawdę twierdząc, że nie odgrywał on żadnej roli w strukturach Solidarności. Nie piszę tego jako osoba z zewnątrz. Byłam, co wiadomo z moim poprzednich wpisów, pracownikiem Zarządu Regionu Dolnośląskiej Solidarności. Jeszcze na długo przed ogłoszeniem stanu wojennego Edward Majko był odsunięty od wszelkich ważnych decyzji i rozmów. Przyczyna była prosta. Majko był alkoholikiem, któremu nie można było ufać. Wielokrotnie widziano go pijanego w towarzystwie osób co najmniej dziwnych i powiązanych z reżimem. Definitywne odsunięty został po tym jak udzielił wywiadu prasie reżimowej ujawniając fakty, których nigdy nie powinien ujawnić. O ile dobrze pamiętam dotyczyło to strategii Zarządu Regionu co do przygotowywanych strajków. Od tego czasu definitywnie odsunięto go od spraw Zarządu. Tak więc już w chwili ogłoszenia stanu wojennego był we wrocławskich strukturach nikim. Po prostu był spalony. Próbował jednakowoż kreować się na osobę o dużych wpływach. Wiem również, że SB przygotowywało profil Majki. Po owym nieszczęsnym wywiadzie, którego Majko udzielił reżimowej gazecie, jeden z „sympatyków” Solidarności, o którym wiedziałam, że był współpracownikiem SB lub jego funkcjonariuszem, i który ciągle się kręcił koło Zarządu zaprosił mnie na kawę. Podczas rozmowy szczegółowo wypytywał o Edwarda Majkę i o to jaki ma wpływ na decyzje Zarządu. Młodszych wiekiem czytelników muszę poinformować, że były osoby o których SB-ckich powiązaniach i kontaktach wiedzieliśmy ale nie dawaliśmy im tego do poznania gdyż wychodziliśmy z założenia, że jeżeli otwarcie ich zdemaskujemy zostaną podstawieni inni, których tożsamości nie będziemy znali.

    Pan Braun, próbując Edwarda Majko uwiarygodnić mówi również o jego obecności na uroczystości powitalnej Władysława Frasyniuka po zwolnieniu go z więzienia, zorganizowanej w parafii ks. Orzechowskiego i używa tego jako argumentu „na ważność” tej raczej dwuznacznej postaci i roli jaką odgrywał w strukturach wrocławskiej Solidarności. Powołuje się na zdjęcie, na którym figuruje obok Krystyny, żony Frasyniuka. Byłam na tym uroczystym powitaniu. Były tam tłumy ludzi z całego Wrocławia i wielu robiło zdjęcia. Nikt nie kontrolował przybywających. Wchodził każdy kto chciał. W tym wielu SB-ków. Kościół był pełny i pękał w szwach. Poza tym Pani Krystyna w czasie gdy Władek siedział w więzieniu była sama. Nie była zorientowana w nazwijmy to „układach”, i wiele ludzi próbowało się z nią kontaktować. Jedni dlatego, że rzeczywiście chcieli pomóc (opiekowała się dwójką małych córeczek), inni dlatego, że po prostu „węszyli” i próbowali pozyskać jej zaufanie. Zdjęć, takich na jakie powołuje się p. Braun, robiło bardzo wiele ludzi na takiej zasadzie jak, przepraszam za porównanie, Mikołaj Sobczak z Gdańska. Frasyniuk był „gwiazdą” Solidarności, bohaterem, z którym każdy chciał się identyfikować. Aby zrozumieć i właściwie interpretować wydarzenia tamtych czasów trzeba było tam być.

    Podsumowując powtarzam raz jeszcze: w środowisku wrocławskiej Solidarności, wrocławskiego podziemia Edward Majko był spalony na długo przed stanem wojennym. Chciał on odgrywać rolę osoby ważnej, mającej wpływ na polityczną rzeczywistość ale ze względu na jego alkoholizm odsunięty był bardzo wcześnie na boczne tory i nie odgrywał żadnej roli. Z tego pewnie wynikały jego kontakty ze służbami SB. Chciał być ważny.

    Nie mam kontaktu do p. Grzegorza Brauna ale bardzo go proszę jeżeli przeczyta ten tekst aby się ze mną na PW skontaktował. Jak się okazuje internet jest potężnym medium. Umożliwia kontakty i dzięki temu możliwe jest skorygowanie historii na bieżąco.

    Pan Braun na potwierdzenie swojej tezy (która pod innymi względami jest ważna i logiczna), w swoich rozważaniach używa argumentu że jego interpretacja jest prawdziwa gdyż inaczej pisano by więcej o Majko. Milczenie w sprawie Edwarda Majko potraktował jako zatajanie. Historia Solidarności nie jest dobrze udokumentowana. Są w niej olbrzymie luki tak faktograficzne jak i interpretacyjne. Wiele działaczy nie spisuje tej historii a ci, którzy zajmują się jej pisaniem nie docierają do tych, którzy w tej historii brali udział. O wielu innych członkach Zarządu Regionu również nie można znaleźć żadnych informacji. Poza tym p. Braun mówi, że jak klika na internecie to żadne info o Majko się nie ukazują. Internet jest źródłem informacji ale jeszcze bardzo ubogim. Aby więcej informacji uzyskać należy prześledzić materiały zgromadzone przez IPN chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że zasoby Dolnego Śląska zostały zdziesiątkowane bardziej niż w innych regionach. Co nawiasem mówiąc również daje wiele do myślenia.

    A ja sama z siebie o Edwardzie Majko też bym nie wspomniała gdybym nie natrafiła na taśmy p. Brauna. Z tej racji, że był on smutną postacią, która budziła współczucie raczej niż odrazę. I tak go traktowaliśmy. Nie była to postać z gruntu zła. Nałóg uczynił z niego postać, o której raczej się milczy niż oskarża.



    Ksenia Kopystyńska
  • @marcin jerzy moneta
    Nie mam zamiaru Ciebie obrazać ale ten wymieniony przeze mnie ciągle miał wątpliwości ciągle domagał się dowodów dokumentów rzeczy niepodważalnych aż do znudzenia Trollem nikogo tu na nEkranie u ŁŁ bym nie nazwał Tamten miał taki nick tylko
  • @usuń
    Droga Kseniu, bardzo dziekuje za relacje. Zamieszcze przy pierwszej okazji. Choc nie zmienia to glownego przeslania wywiadu Brauna, szcze4rze mowiac. Takze i u mnie ten wypadek jest poczatkiem opowiesci, od ktorego warto zaczac, ale nie odgryywa juz pozniej zadnej roli.

    Zgadzam sie , ze historia Solidarnosci jest pelna luk i wydarzen, czy postaci calkowicie przemilczanych, a tez i innych, wykreowanych ponad miare...
  • @jokita62
    Istotnie , ten moomintroll to byl nick, a nie okreslenie, pamietam.
  • @InaMina
    Prosze bardzo, dziekuje za komplemety;-)
  • @Seawolf
    Tak, to nie zmienia głównego przesłania o przygotowaniach do Okrągłego Stołu. Pisałam już o tym wcześniej na swoim blogu na co Leski okropnie się oburzył i odpowiedział osobnym wpisem:) W komentarzach na swoim blogu pod wpisem do p. Brauna również to wielokrotnie powtarzałam. Werbowanie znanych opozycjonistów i grup do OK nie odbywało się jednak we Wrocławiu za pomocą Majko. W 1987 roku wszyscy, którzy tkwili w strukturach już o tym wiedzieli (o przygotowaniach do "porozumienia" - wtedy to się jeszcze nie nazywało Okrągłym Stołem). Morawiecki od początku wyrażał sprzeciw dlatego go wyrzucono z kraju aby nie przeszkadzał. Również od SW dostałam polecenie aby poinformować o tym Frasyniuka jak wyszedł z więzienia. Wtedy gdy z nim rozmawiałam uważał to za, cytuję: "kurewstwo pod którym się nie podpisze". A potem już poszło tak jak to wszyscy wiemy.
    Gdzieś mam na komputerze schowane prace historyczne omawiające to zagadnienie i przygotowania toczące się gdzieś od połowy 1986 r. ale nie mogę tego teraz znaleźć. Jak znajdę to podeślę. Pisze zresztą o tym nawet GW, jakkolwiek w pokręconym "geremkowskim" kontekście: "Rzadko dziś przypominane są i w ogóle zbyt mało pamiętane solidne i organiczne wielostronne przygotowania co najmniej od roku 1987, bez których nie byłoby mowy o zakresie i tempie wydarzeń zimy i wiosny 1988/89."

    Więcej... http://wyborcza.pl/1,75515,8570451,Demontaz__ktory_zaczal_sie_w_Warszawie.html#ixzz1EnElvUuD


    W rozmowie z p. Braunem na temat Majko Frasyniuk jednak powiedział prawdę. Majko już długo przed stanem wojennym był out. Dosłownie. Po ogłoszeniu stanu wojennego nie był w żadnych strukturach. Omijało się go szerokim łukiem.

    Ksenia Kopystyńska - długodystansowiec
  • @Seawolf
    Każda operacja SB miała plan i jego alternatywę.
    Edward Majko mógł być tylko posłańcem przez którego przekazywano sobie ważne informacje.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930